Mam mega wielki problem, proszę o szybką i w miarę możliwości fachową pomoc.
W grudniu 2008 zmarła babcia mojego męża w testamencie zostawiła 2 mieszkania własnościowe swojej córce - ciotce mojego męża, oraz jedno lokatorskie.
W jednym własnościowym mieszka ciotka z niepełnosprawnym synem i jego także niepełnosprawną żoną oraz ich córką, lecz z wiadomych powodów( dwie nie pełnosprawne osoby nie mogą wychowywać dziecka także niepełnosprawnego) Ciotka jest matką adopcyjną swojej biologicznej wnuczki. W lokatorskim mieszka mama męża ze swoja drugą rodziną(ojczymem, przyrodnią siostrą i biologicznym bratem). Ciotka nie jest zamożną osobą wiec poprosiła nas o pomoc w utrzymaniu drugiego własnościowego mieszkania. Ważną kwestią jest fakt iż między zmarła babcia, ciotka i nami byla umowa słowna iż to ona jest właścicielem a my tu mamy mieszkać. Później ciotka miała przepisać na męża mieszkanie lub zapisać mu mieszkanie w spadku. W lipcu 2009 po naszym ślubie nas zameldowała w owym mieszkaniu. Ja nie pracuję gdyż wychowuje nasze dziecko i się uczę jesteśmy na utrzymaniu męża. No i zaczyna się problem, ponieważ adopcja domaga się od ciotki poprawienia warunków, gdyż mieszka w 2 pokojowym mieszkaniu a ze względu na niepełnosprawnych członków jej rodziny musi mieć minimum 3 pokojowe. My również mamy 2 pokoje. Adopcja grozi jej rzekomo odebraniem dziecka (biologicznej wnuczki) z powodu złych warunków bytowych, więc ktoś podrzucił jej pomysł wyeksmitowania nas z mieszkania i przeprowadzeniem się z jej adoptowanym dzieckiem do lokalu w którym mieszkamy. My opłacamy wszystkie opłaty związane z użytkowaniem mieszkania i nie płacimy jej żadnych dodatkowych opłat za "najem". Jej syn nie posiada dochodu oprócz renty (500 zł z groszami) jego żona nie ma żadnych dochodów, więc nie są w stanie utrzymać mieszkania a ciotkę nie stać na dopomogę a tym bardziej finalizacji opłat. Według prawa polskiego jest ona zamożną kobietą bo ma tyle nieruchomości i nie otrzyma dofinansowania do czynszu jak do swojego mieszkania tak do ich, a nie chce przepisywać na nich mieszkania.
Około 2 tygodnie temu złożyła pozew do sądu o eksmisję nas z "jej własności"
Kobieta jest lekko jak dla mnie niezrównoważona, ponieważ tak jak wspomniałam istnieje umowa słowna miedzy nami, pomagamy jej w utrzymaniu mieszkania, jest to prezent ślubny dla nas, a poza tym wszystkim zapomniałam dodać iż jeszcze 3 miesiące temu chciała przepisać mieszkanie na męża. My jedynie mieliśmy pokryć wszystkie wydatki - notariusza, podatek za mieszkanie itd. Uzbieraliśmy pieniądze a ona się rozmyśliła a teraz nam mówi, że nie może przepisać mieszkania na męża ani wpisać go w testament i do tego nas chce wyeksmitować.
Nie wiemy co mamy robić, gdyż tak na prawdę idziemy na bruk z 10-miesięcznym dzieckiem. U moich rodziców nie ma miejsca a u teściowej tym bardziej.
Błagam o jak najszybsza odpowiedz.