Mam konkretny przykład problemu: przy bloku od frontu od strony parkingu znajduje się chodnik ogólnodostępny dla każdego. Natomiast z drugiej strony budynku ? od strony balkonów ? jest teren zielony na działce będące własnością wspólnoty mieszkaniowej. Przed dwudziestu laty, nieoficjalnie, położono tam kilka pojedynczych płyt chodnikowych, aby mieszkańcy mogli się dostać do swoich ogródków pod balkonami, ale nigdy nie było tam chodnika, a ścieżka kończy się w połowie działki (nie prowadzi od jednego końca do drugiego, można powiedzieć, że to taka dzika ślepa uliczka).
Pewne osoby, z których część należy do wspólnoty, chciałyby, aby osoba trzecia przeprowadziła drugi oficjalny chodnik właśnie pod balkonami mieszkańców, łączący dwie te same ulice, które łączy chodnik od frontu. Prace te miałyby być wykonane z darmo, więc nie wiązałyby się z żadnymi kosztami ze strony wspólnoty. Jednak z oczywistych względów część mieszkańców jest przeciwna temu pomysłowi ? jeden chodnik już istnieje i wystarcza mieszkańcom, natomiast pod ich balkonami zaczęłyby się przemieszczać bez ograniczeń osoby niebędące mieszkańcami tego bloku, przez co zakłócałyby spokój, niszczyłyby zieleń, śmieciłyby i poruszałyby się bez żadnych ograniczeń po cudzym terenie prywatnym. Mieszkańcy ci powinni mieć wpływ na taką decyzję, w tym powinni móc się jej skutecznie sprzeciwić.
Czy zgoda na utworzenie takiego chodnika jest, jak wynika z mojej interpretacji, czynnością przekraczającą zwykły zarząd? Czy wszyscy członkowie wspólnoty, czyli współwłaściciele tego terenu, muszą wyrazić zgodę? A co za tym idzie, nie może to być po prostu decyzja zarządu wspólnoty?
W mojej opinii, zgoda na taki chodnik wymaga jednoznacznej pisemnej zgody wszystkich członków wspólnoty, gdyż jest to czynność przekraczająca zwykły zarząd, gdyż jest to: ?udzielenie zgody zmianę przeznaczenia (?) nieruchomości wspólnej?.
Czy moja interpretacja jest właściwa?
Z góry dziękuję za odpowiedź.