Witam. Chciałbym uzyskać pomoc w dosyć pogmatwanej sprawie. Mój dziadek w latach 80-tych wykupił w spółdzielni dwupokojowe mieszkanie, otrzymał do niego prawo lokatorskie-własnościowe i zapisał mi je w spadku. Po śmierci dziadka spadek został „zatwierdzony” sądownie i mieszkanie zostało moją własnością. Przekazałem papiery o nabyciu spadku do spółdzielni. Zaznaczam, że nie przeprowadzałem spraw u notariusza i w księgach wieczystych. Mieszkanie nabyłem jako kawaler, więc nie wchodzi do współwłasności małżeńskiej. W trakcie trwania małżeństwa w pewnym okresie narosły zaległości w opłatach. Zaległości te zostały spłacone, ale moja żona poinformowała mnie, że zostałem wykluczony z grona członków spółdzielni i ona została głównym najemcą. W chwili obecnej jesteśmy po rozwodzie, a ja mieszkam gdzie indziej, choć nadal jestem w tamtym mieszkaniu zameldowany. Jaka jest moja sytuacja prawna odnośnie mieszkania? Czy moja żona może mnie z niego (jako główny najemca) wymeldować bez mojej wiedzy? Czy mieszkanie jest nadal moją własnością? Czy ewentualnie ja mogę żonę z tego mieszkania wmeldować (nie mam takiego zamiaru, ale różnie bywa…

? Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi. Pozdrawiam. katerpilar