Witam. Potrzebuję pomocy w kwestii mieszkaniowej, a mianowicie:
W czerwcu wraz z koleżanką postanowiłyśmy wynająć mieszkanie, w którym planowałyśmy zamieszkać we wrześniu (koleżanka) i październiku (ja), w związku z czym właścicielka zażądała wpłacania jej co miesiąc przez wakacje kwoty równej 67% tej, którą miałyśmy płacić po wprowadzeniu się. Cała umowa została zawarta słownie, bez żadnego pokwitowania (tylko przyjęcie kaucji zostało zawarte na piśmie). We wrześniu moja koleżanka została poinformowana o wzroście opłat oraz o dodatkowych wymaganiach właścicielki które są dla nas zupełnie nie do zaakceptowania, a o których nie zostałyśmy poinformowane na początku, mimo naszych pytań i rozmów na ten temat. Podjęłyśmy decyzję o zmianie lokum ale zastanawiam się, czy w związku z zaistniałą sytuacją możemy się ubiegać o zwrot chociaż części pieniędzy? Czy mimo braku umowy mamy jakiekolwiek prawa? Czy pozostaje nam tylko wyprowadzić się i nie rościć żadnych praw, mimo zatajenia części informacji? Z góry dziękuje za odpowiedzi i pozdrawiam.